Digital art i moja kolekcja
Moja przygoda z kolekcjonowaniem rozpoczęła się od miłości do sztuki i fascynacji życiem artystów, które nigdy nie szło utartymi torami. Potem przyszły pierwsze zakupy, a w kolejnym kroku wieloletnia współpraca z domem aukcyjnym i poznawanie zakamarków rynku sztuki.
Zawsze jedną z największym wartości w moim życiu była niezależność, a sposobem na życie: przekraczanie granic i niepokorność. Stąd już tylko został krok do decyzji: street art, a od pierwszych Christie’s Art+Tech Summit – digital art.
O początkach kolekcjonowania możecie przeczytać na stronie DESA Unicum.
Poznaj wybrane historie i obiekty z mojej kolekcji sztuki cyfrowej, która obejmuje ponad 100 obiektów.

Parietal Burner #1 x RAWS, OBVIOUS, 2020
To od prac kolektywu OBVIOUS zaczęła się moja kolekcja sztuki cyfrowej.
Po raz pierwszy usłyszałam o francuskiej grupie w 2018 roku, przy okazji głośnej aukcji Christie’s w Nowym Jorku. Stworzony przez OBVIOUS z wykorzystaniem sieci GAN portret Edmond de Belamy został wówczas sprzedany za 432 500 dolarów — niemal 45 razy powyżej górnej estymacji wynoszącej 10 000 dolarów. Aukcja stała się jednym z symbolicznych momentów wejścia sztuki tworzonej przy użyciu AI do głównego nurtu rynku sztuki.
Ta historia rozbudziła moją ciekawość. Zaczęłam coraz intensywniej zgłębiać temat sztucznej inteligencji w sztuce i obserwować kolejne projekty OBVIOUS. W końcu zdecydowałam się na zakup Parietal Burner #1 x RAWS. Było to moje pierwsze dzieło z obszaru AI art i początek kolekcji sztuki cyfrowej – jeszcze zanim NFT stały się szeroko dyskutowanym zjawiskiem.
Nie był to więc wyłącznie zakup pracy. Był to moment, w którym intuicyjna fascynacja nowym zjawiskiem zaczęła przeradzać się w świadomie rozwijaną kolekcjonerską pasję.

Linda Lach, 2023
Kiedy Linda Lach zaproponowała mi stworzenie cyfrowego autoportretu, nie potrzebowałam wiele czasu do namysłu.
Nie byłam jednak wyłącznie modelką. Stałam się uczestniczką całego procesu — od odpowiedzi na pytania, na podstawie których powstawał mój cyfrowy odpowiednik, po wizytę w pracowni druku 3D, gdzie wirtualna postać stopniowo nabierała fizycznej formy.
Mogłam obserwować, jak informacje o mnie, moja obecność i artystyczna interpretacja zostają przekształcone najpierw w cyfrowy obraz, a następnie w materialną rzeźbę.
Oto efekt: mój autoportret powstały na styku danych, technologii i bardzo osobistego doświadczenia.
To także praca, która skłania mnie do pytania: gdzie dziś przebiega granica między naszym fizycznym „ja”, cyfrową reprezentacją i sposobem, w jaki widzą nas inni?

PROEMBRION, 2019
Proembrion łączy matematyczną precyzję z intuicją artysty. Street art tworzy od dwunastego roku życia, ale jego poszukiwania od dawna wykraczają poza jedną technikę i jedno medium.
Pewnego dnia zobaczyłam na jego Instagramie pracę generowaną cyfrowo. Z animacji można było wybrać pojedynczą klatkę, a następnie zamówić ją w dwóch wersjach.
Intuicyjnie poczułam, że jest to kierunek, który chcę lepiej poznać. Najpierw kupiłam dwie fizyczne odbitki, a następnie cyfrową wersję pracy zapisaną jako NFT.
Dla mnie było to pierwsze doświadczenie z zakupem NFT. Dla Proembriona — pierwsze doświadczenie z mintowaniem własnej sztuki na blockchainie. W pewnym sensie oboje wykonywaliśmy wtedy krok w nieznane.
Do dziś niezmiennie uwielbiam nasze wielogodzinne rozmowy o sztuce, technologii i o tym, co może czekać tuż za rogiem. Właśnie taka ciekawość przyszłości jest dla mnie jednym z najważniejszych powodów kolekcjonowania.